Solidarność nie poprze rządowego projektu ustawy

„Solidarność” nie poprze rządowego projektu ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych zatrudnionych w podmiotach leczniczych. – Ustawa w takim kształcie nie będzie miała poparcia strony społecznej, my się pod nią nie podpisujemy – deklaruje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Maria Ochman, przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”. I podkreśla, że przede wszystkim nowe prawo nie uwzględnia wszystkich pracowników służby zdrowia. Ten zarzut potwierdził się podczas obrad Senatu 29 czerwca.

– Celem ustawy nie jest ustalanie warunków wynagrodzenia za pracę w sposób taki, aby tworzyć tzw. siatkę płac, ale ustalenie najniższych wynagrodzeń zasadniczych, a więc minimalnego poziomu, poniżej którego pracodawca nie może ustalać wynagrodzenia zasadniczego – referował senator Waldemar Kraska (PiS). Zaznaczył, że projektowane zmiany przyczynią się do zwiększenia zainteresowania kształcenia w zawodach medycznych oraz zachęcą już zatrudnionych pracowników do podwyższania swoich kwalifikacji zawodowych. – Tym samym zwiększy się dostępność do świadczeń zdrowotnych, a więc i bezpieczeństwo pacjentów – przekonywał Kraska.

Stawki wynagrodzeń

Według resortu zdrowia, ustawa ma zniwelować dysproporcje w wynagradzaniu pracowników medycznych. Minimalne wynagrodzenie brutto lekarzy specjalistów II stopnia będzie wynosiło ok. 6,4 tys. zł, lekarzy z I stopniem – ok. 5,9 tys. zł, lekarza bez specjalizacji ok. 5,3 tys. zł, a stażysty – prawie 3,7 tys. zł. Farmaceuci, fizjoterapeuci, diagności laboratoryjni i inni pracownicy medyczni z wyższym wykształceniem mają zarabiać minimum 5,3 tys. zł (ze specjalizacją) lub 3,7 tys. zł (bez specjalizacji). Także minimum 5,3 tys. zł mają zarabiać pielęgniarki z wyższym wykształceniem i specjalizacją, a najniższe wynagrodzenie pielęgniarek bez tytułu magistra, ale ze specjalizacją będzie wynosić 3,7 tys. zł, natomiast bez specjalizacji – 3,2 tys. zł. Takie same stawki przewidziano dla fizjoterapeutów i innych pracowników medycznych ze średnim wykształceniem.
Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko powiedziała, że ustawa zacznie obowiązywać od 1 lipca, co oznacza, że Senat nie wprowadza do ustawy poprawek, aby natychmiast można było ją przekazać prezydentowi do podpisu.

Podwyżki nie dla wszystkich

Ustawa spowoduje, że wielu pracowników ochrony zdrowia otrzyma podwyżki, ale sceptycyzm związków zawodowych i części senatorów wzbudziło też nieuwzględnienie w projekcie ustawy innych pracowników sektora medycznego, tych, którzy nie sprawują bezpośredniej opieki nad pacjentami. To salowe, sanitariusze, pracownicy sterylizatorni, laboratoriów, administracji czy konserwatorzy urządzeń medycznych. Objęcia także tych pracowników nowymi regulacjami domaga się „Solidarność”. – Takie rozwiązanie niesie jednak bardzo duże skutki finansowe dla budżetu państwa, oczekiwania strony społecznej były za wysokie. Obecny rząd nie jest w stanie ich spełnić – usprawiedliwiała się wiceminister Szczurek-Żelazko, zapewniając przy tym, że środki na podwyżki dla grup zawodowych określonych ustawą w budżecie państwa są zabezpieczone (…)

Zawyżone dane

Maria Ochman podziela opinie senatora Kraski, ale mimo to nie odwołuje krytycznych opinii wobec rządowego przedłożenia. – To prawda, ten projekt dzieli pracowników służby zdrowia. Ale Platforma zapomniała już o projekcie ministra zdrowia Mariana Zembali gwarantującym podwyżki tylko dla pielęgniarek. To też było dzielenie środowiska – zauważa Ochman. – Mam jednak żal do PiS, że wszedł w buty Platformy. Premier Szydło zapewniała nieraz, że podwyżki będą dla wszystkich. A nie będą – mówi przewodnicząca. Odnosząc się do argumentu rządu dotyczącego braku środków na rozszerzenie zakresu beneficjentów ustawy, Maria Ochman podkreśla, że „nie są to pieniądze, których nie można byłoby znaleźć”. – Pamiętajmy też o jednym: ludzie, o których mowa, to często osoby, które będą powoli odchodzić na emeryturę. Jest ich na tyle dużo, że bez nich żadnej pracy w szpitalu nie można wykonywać, a na tyle mało, że żaden rząd się o nich nie upomina – podkreśla Ochman. I zaznacza, że Ministerstwo Zdrowia podaje tu nieprawdziwe dane, twierdząc, że w ochronie zdrowia pracuje 600 tys. osób. – Według naszych symulacji tych osób jest dwukrotnie mniej. A to też są liczby zawyżone, dlatego że bardzo dużo z tych osób nie pracuje na umowę o pracę. – dodaje Maria Ochman.

Stanowisko_KK_nr_11_17_ szpitale
Stanowisko_KK_nr_12_17_ służba zdrowia

źródło www.solidarnosc.org.pl/soz